Rząd rżnie głupa! Tak ukrywa dziurę i udaje „zrównoważony budżet”

fot. archiwum nczas.com
fot. archiwum nczas.com
Reklama / Advertisement

Ustawa zakłada zrównoważony budżet. Ekonomiści wskazują jednak, że deficyt będzie i wyniesie 14,5 mld zł. Wydatki zostały natomiast przesunięte.

Rząd planuje zrównoważony budżet, dziurę ukrywa jednak w innych sektorach finansów państwa. Według niektórych prognoz łącznie wynosi ona nawet ponad 30 mld zł.

Budżet centralny ma nie mieć deficytu. Jest on jednak częścią finansów publicznych. Poza nim są m.in. fundusze z Unii Europejskiej, finanse samorządów, czy agencji wykonawczych.

Prognozy Ministerstwa Finansów w kwietniu zakładały, że w finansach publicznych nadwyżka PKB wyniesie 0,2 proc. Tymczasem obecnie resort zakłada deficyt na poziomie 1,2 proc. PKB. Przekłada się to na blisko 34 mld zł – ocenia Marek Rozkrut, główny ekonomista, partner w firmie doradczej EY.

Rząd pracuje nad przyjęciem zrównoważonego budżetu. Wrześniowy projekt uległ korekcie z powodu odrzucenia pomysłu zniesienia limitu 30-krotności składek ZUS. Trzeba było znaleźć 7,4 mld zł, które popłynęłyby do Funduszu Ubezpieczeń Społecznych.

Dodatkowo resort finansów musiał znaleźć ok. 11,2 mld zł na 13. emeryturę. W pierwotnym projekcie nie przewidziano jej wypłaty, ale polityczną decyzją przyznano to świadczenie. Dlatego rozpoczęły się cięcia budżetowe. Ministerstwo zmniejszyło w grudniowym projekcie koszt obsługi długu państwa o prawie miliard złotych oraz wydatki majątkowe o kolejne 700 mln zł.

Przesunięto również część wydatków poza budżet. Dlatego od niedawna Fundusz Solidarnościowy obsługuje nie tylko osoby niepełnosprawne, ale także dodatkowe emerytury, renty socjalne i zasiłki pogrzebowe. Jego wydatki wzrosły nagle do ponad 20 mld zł.

Jak podkreśla prof. Witold Orłowski, rektor Akademii Finansów i Biznesu Vistula, zrównoważony budżet to sztuczka księgowa. Rząd chcąc go utrzymać obarcza dodatkowymi zadaniami np. samorządy. Nie zwiększa na nie dotacji, co stawia je w niezwykle trudnej sytuacji. I udaje, że nie ma problemu – ocenia ekonomista.

Źródło: rp.pl / businessinsider.com.pl

Reklama / Advertisement