Czarne skrzynki zestrzelonego Boeinga nie polecą ani na Ukrainę, ani do Francji

Szczątki rozbitego Ukraińskiego samolotu w Iranie. Foto: Twitter
Szczątki rozbitego Ukraińskiego samolotu w Iranie. Foto: Twitter
Reklama / Advertisement

Czarne skrzynki zestrzelonego Boeinga nie polecą ani na Ukrainę ani do Francji. Władze Iranu poinformowały, że nie podjęto żadnej decyzji w tej sprawie.

Iran próbuje zbadać czarne skrzynki ukraińskiego Boeinga 737, który został zestrzelony 8 stycznia w Teheranie.  Taką informację przekazał przedstawiciel irańskiego urzędu lotnictwa cywilnego.

Zaprzeczył tym samym doniesieniom medialnym o tym, że zapadła decyzja o ich wysłaniu na Ukrainę.

Próbujemy odczytywać czarne skrzynki tutaj, w Iranie. W innym przypadku mamy do wyboru wysłanie ich na Ukrainę i do Francji – powiedział Hasan Rezaifar agencji IRNA.

Pełni on funkcję dyrektora odpowiedzialnego za dochodzenia dotyczące wypadków w irańskim urzędzie lotnictwa cywilnego.

W sobotę irańska agencja informacyjna Tasnim, również powołując się na Rezaifara, przekazała, że czarne skrzynki, czyli rejestrator danych lotu (FDR)  i rejestrator dźwięków w kokpicie (CVR), zostaną wysłane na Ukrainę.

Rezaifar powiedział jej korespondentom, że przy pomocy ekspertów z „Francji, Kanady i Ameryki spróbujemy odczytać dane z czarnych skrzynek w Kijowie, a w przypadku niepowodzenia trafią do Francji. Ponadto powiedział też, że nie będzie prób odczytywania danych ze skrzynek w Iranie.

8 stycznia wkrótce po stracie irańska obrona przeciwlotnicza zestrzeliła ukraińskiego Boeinga 737-800. Należący do linii lotniczych Ukraine International Airlines samolot leciał z Teheranu do Kijowa.

Zginęło 176 osób, w tym 82 Irańczyków, 57 Kanadyjczyków, 11 Ukraińców (dwoje pasażerów i dziewięcioro członków załogi), a także obywatele Szwecji, Afganistanu i Wielkiej Brytanii.

Władze Iran przyznały 11 stycznia, że jego siły zbrojne nieumyślnie zestrzeliły ukraiński samolot w rezultacie błędu ludzkiego. Wcześniej Teheran zaprzeczał, jakoby ponosił odpowiedzialność za tragedię.

Źródło: PAP

Reklama / Advertisement