Brytyjscy rybacy zadowoleni z Brexitu

Połowy Fot. Wikipedia
Reklama / Advertisement

Rybacy brytyjscy to beneficjenci Brexitu. Mają nadzieję na poprawę sytuacji w ich branży. Do tej pory narzekali, bo obecność w UE upoważniała konkurencję z innych krajów do połowów na brytyjskich wodach terytorialnych.

Rybactwo i przetwórstwo ryb były niegdyś ważnym sektorem brytyjskiej gospodarki. Wpuszczenie na łowiska konkurencji z innych krajów przez lata doprowadziło ten sektor na krawędź upadku. Nadzieje brytyjskich rybaków na odbudowę ich pozycji nie jest jednak wcale takie proste.

Nawet po opuszczeniu UE przez Wielką Brytanię, kraj ten pozostanie związany ze wspólną polityką rybacką (WPRyb). Przynajmniej do końca okresu przejściowego 31 grudnia.

Obecnie połowy przynoszą mniej niż 0,1% PKB Wielkiej Brytanii. Od czasu przystąpienia Zjednoczonego Królestwa do Europejskiej Wspólnoty Gospodarczej w 1973 r. która później stała się UE, wspólna polityka rybacka zapewniła europejskim statkom równy dostęp do łowisk innych państw członkowskich, pod warunkiem przestrzegania kwot połowowych.

Bogate w ryby wody brytyjskie na wodach brytyjskich zostały mocno przetrzebione przez konkurencję. Rząd premiera Borisa Johnsona obiecuje swoim rybakom jej przegonienie.

Nie będzie to proste, bo Bruksela podkreśla, że ​​porozumienie w sprawie dostępu do połowów na wodach brytyjskich było warunkiem wstępnym do osiągnięcia kompleksowego porozumienia w sprawie relacji handlowych między Wielką Brytanią a UE po Brexicie.

Nic dziwnego, że wielu brytyjskich rybaków obawia się, że zostaną poświęceni w tych negocjacjach na rzecz korzyści dla innych sektorów brytyjskiej gospodarki.

Tymczasem trawlery i kutry z państw unijnych łowią obecnie sześć razy więcej ryb na wodach brytyjskich niż rodzime statki rybackie. A taki morski kraj jak Wielka Brytania importuje obecnie większość spożywanych u siebie ryb, w tym tuńczyki, wątłusze, czy dorsze.

Źródło: Ouest France

Reklama / Advertisement