Ekspansji chińskiego koronawirusa dało się uniknąć? Amerykańscy naukowcy ostrzegali przed tym już kilka lat temu

Koronawirus dotarł do Kanady / Fot. Twitter/@UnbiasedNews247
Koronawirus dotarł do Kanady / Fot. Twitter/@UnbiasedNews247
Reklama / Advertisement

Od kilku dni informacje w mediach zdominowały doniesienia na temat ekspansji chińskiego koronwirusa. Mnożą się także teorie, dotyczące pochodzenia zabójczego wirusa z Wuhan. Jedna z nich zakłada, że koronawirus przypadkowo wymknął się spod kontroli krajowego laboratorium biologicznego.

Jak się okazuje, Amerykanie już w 2017 roku ostrzegali przed ryzykiem wycieku koronawirusa z laboratorium w Wuhan. Czy zatem dało się uniknąć śmierci przeszło 100 osób i zarażenia kolejnych 4 tysięcy? Według CNN, najmłodszą osobą zarażoną koronawirusem jest dziewięciomiesięczna dziewczynka.

Chiny usiłują walczyć z epidemią koronawirusa z Wuhan. Jest to jednak o tyle utrudnione, że czas rozwoju choroby jest stosunkowo długi. Pierwsze objawy mogą pojawić się nawet po kilku tygodniach od zarażenia. W całym kraju w sumie 57 mln osób objęto częściową lub całkowitą kwarantanną. Odciętych od świata zostało 15 miast. Mimo tego wirus rozprzestrzenił się już na inne państwa.

Jedna z teorii na temat pochodzenia koronawirusa mówi, że mógł on wydostać się z laboratorium w Wuhan. W tym mieście znajduje się bowiem National Biosafety Laboratory – jedyne certyfikowane laboratorium w Chinach. Placówka przeprowadza badania niebezpiecznych patogenów BSL-4 – w tym SARS i Ebola. Laboratorium zostało otwarte w 2018 roku. Jednak, jak donosi „Daily Mail”, już rok wcześniej naukowcy z USA ostrzegali, że wirus może się wydostać poza obiekt. A wtedy skutki mogą być tragiczne.

Amerykańskie obiekcje

Jednym z krytyków powstającego laboratorium był Tim Trevan – konsultant ds. bezpieczeństwa biologicznego w Maryland. W lutym 2017 roku w rozmowie z magazynem „Nature” przyznał, że obawia się, iż Chińczycy nie będą w stanie zabezpieczyć placówki w dostateczny sposób.

Z koeli biolog molekularny z Rutgers University w New Jersey, Richard Ebright, podkreślał, że wcześniej był już podobny przypadek. W 2004 roku w Pekinie z laboratorium „wyciekł” SARS. – Kraj musi być gotowy na każdą ewentualność. Wirusy nie znają granic – mówił w wywiadzie dla „Nature”.

Na razie nie potwierdzono, czy koronawirus faktycznie wyciekł z laboratorium w Wuhan. Wiadomo jedynie, że pierwsza zarażona nim osoba to mężczyzna pochodzący z tego miasta. Do zakażenia doszło na początku grudnia 2019 roku. Chińscy naukowcy utrzymują, że wbrew wcześniejszym doniesieniom nigdy nie odwiedził on targu owoców morza, położonego w pobliżu laboratorium. Początkowo właśnie to miejsce uważano za epicentrum wybuchu epidemii.

Wiadomo również, że u żadnego z członków rodziny pacjenta „zero” nie wystąpiły objawy choroby ani problemy z drogami oddechowymi. Z kolei według szanghajskiej Miejskiej Komisji Zdrowia, pierwszy pacjent od początku epidemii został wyleczony i wypisany ze szpitala. Jest nim 56-latka o imieniu Chen.

Źródła: South China Morning Post/Daily Mail/CNN/Nature

Reklama / Advertisement