Biedroń chce wpisywać „prawa zwierząt” do konstytucji

W poniedziałek Biedroń rusza w trasę po Polsce, gdzie będzie zakładał komitety poparcia. Foto: print screen z YouTube/Robert Biedroń
W poniedziałek Biedroń rusza w trasę po Polsce, gdzie będzie zakładał komitety poparcia. Foto: print screen z YouTube/Robert Biedroń
Reklama / Advertisement

Kandydat Lewicy na prezydenta Robert Biedroń pisze; że „zwierzęta są naszymi najlepszymi przyjaciółmi. Mają uczucia, jak My, ale nie mają głosu, dlatego ktoś musi w końcu powiedzieć za nich: Stop łamaniu praw zwierząt!”. Po tym wyjaśnieniu pada hasło o „wpisaniu praw zwierząt do konstytucji”.

Jednak co słowo to problem. Zwierzęta można uważać za przyjaciół, ale nie wiem, czy głodny lew spotkawszy Biedronia w ramach „przyjaźni”, by go jednak nie pożarł. Prawdziwe jest tylko zdanie „niektóre zwierzęta”, ale i ich uczucie „przyjaźni” w rozumieniu odpowiednika relacji międzyludzkich jest dyskusyjne.

Po drugie, może i Biedroń ma rację, kiedy pisze, że zwierzęta „mają takie same uczucia jak my ”, bo trudno zbadać relacje uczuciowe kandydata na prezydenta np. z posłem Śmiszkiem, które mogą być przecież… zwierzęce. Jeśli jednak Biedroń pisze w imieniu całej ludzkości, to mija się z prawdą. Choćby z tego powodu są przecież ludzie od zwierząt… gorsi.

Nie jest też prawdą, że zwierzęta „nie mają głosu”. Od szczekania mojego jamnika puchną uszy. Jeśli chodzi o inny głos, np. wyborczy, to rzeczywiście nie mają i mieć nie będą. Biedroń w roli ich „rzecznika” jest jednak uzurpatorem. Powinien chociaż przedstawić jakieś „listy uwierzytelniające” z odpowiednią ilością odcisków łap, cz racic.

Bajdurzenia Biedronia to po prostu kampania wyborcza. Niedawno schronisko dla psów odwiedzała też pani Kidawa-Błońska. Przed wyborami „cztery nogi dobre”? Antropomorfizujące zwierzęta fotki i filmiki w internecie robią tu swoje. Trzeba jednak pamiętać, już na poważnie, że antropomorfizacja zwierząt oznacza w praktyce dehumanizację człowieka. Jest to zaprzeczenie prymatu człowieka (czyńcie sobie ziemię poddaną) nad naturą, ale jego za nią odpowiedzialności. Jest to zmiana aksjologii i wprowadzenie czegoś, co można by nazwać „personalizmem animalnym”.

To już nie są zabawy z karpiami, ale relatywizacja etyki. Etyka zwierząt, prawa zwierząt to hasła, które prowadzą od zwykłych i pozytywnych zachowań humanitarnych do zrównywania praw zwierząt i ludzi. Biedroń chce nawet wspólnej konstytucji. Ma to skutki prawne, filozoficzne, etyczne.

Jak przystało na reprezentanta nowej Lewicy Biedroń znalazł sobie kolejną „mniejszość potrzebującą ochrony”. Już nie klasa robotnicza; czy mniejszości LGTBQ, ale i… zwierzęta. „Ruch sprawiedliwości społecznej” przeciwstawia się przecież „sytuacjom nierówności lub ucisku”.

Jest to zatem ruch „postępu”, który zmierza do „bardziej sprawiedliwego świata”. Ruchy sprawiedliwości społecznej obejmują sprawiedliwość klimatyczną i ruchy sprawiedliwości w dziedzinie ochrony środowiska, ruchy na rzecz praw kobiet, czy prawa „mniejszości seksualnych” i tak dalej. Tylko czekać aż literka „A” (od animals, o ile jest jeszcze wolna) zostanie dopisana do skrótu LGTBQ+.

Reklama / Advertisement