Rząd faworyzuje lekarzy – imigrantów kosztem polskich? Prezes Naczelnej Rady Lekarskiej OSTRO o nowych przepisach

Andrzej Matyja. Foto: PAP/Tomasz Gzell
Andrzej Matyja. Foto: PAP/Tomasz Gzell
Reklama / Advertisement

Prezes Naczelnej Rady Lekarskiej krytykuje rządowe przepisy, które otwierają ochronę zdrowia na lekarzy imigrantów bez prawidłowo nostryfikowanych dyplomów – alarmuje kandydat na prezydenta Krzysztof Bosak. Udostępnił przy tym artykuł, w którym prof. Andrzej Matyja zaznacza, że nie chodzi o obawę o konkurencję, lecz po prostu o zaniżanie standardów.

Środowisko lekarskie wskazuje na wiele pozytywnych rozwiązań zawartych w nowelizacji ustawy o zawodach lekarza i lekarza dentysty, przyjętej w drugim tygodniu 2020 r. przez rząd. Jednocześnie jednak jest zaniepokojone pewnymi zapisami. Chodzi przede wszystkim o złagodzenie regulacji mówiących o uznawaniu prawa do wykonywania zawodu. Prezes Naczelnej Rady Lekarskiej, prof. Andrzej Matyja uważa jednak, że takie zapisy nie były ze środowiskiem konsultowane.

– Nie chcemy, by ktoś nas traktował jako nieomylnych, ale każda decyzja powinna prowadzić do wypracowania konsensusu, uzgodnień dla wszystkich, również pacjentów – powiedział. Dodał, że środowisko lekarskie nie ma nic przeciwko temu, aby lekarze spoza UE leczyli polskich pacjentów, ale pod warunkiem, że zasili nas kadra, która ma odpowiednie wykształcenie – takie, jakie zdobywa student medycyny w Polsce.

Obniżenie standardów dla imigrantów

Polscy lekarze nie boją się konkurencji, ale obniżanie standardów nie jest rozwiązaniem. Gdy będziemy przyjmować lekarzy spoza UE bez nostryfikacji dyplomu lub zaniżając wymagania jakościowe, jeżeli chodzi o sposób kształcenia, narażamy się na to, że przyjadą do nas lekarze, którzy nie będą mieli odpowiednich kompetencji. To z kolei może zagrażać bezpieczeństwu pacjenta. Z tego powodu wymagania co do kwalifikacji powinny być dla wszystkich identyczne – wyjaśnił Matyja.

Prezes zwrócił też uwagę na to, że w nowych przepisach nie uwzględniono głosu lekarzy, którzy wnosili o ujednolicenie procesu nostryfikacji dyplomu w całym kraju.

Obecnie każda uczelnia ma swoje warunki i lekarz w tej chwili szuka takiej uczelni – w końcu jest to inteligentny, zwykle młody człowiek – gdzie będzie mu łatwiej to zrobić. A uczelnie wykorzystały możliwości i niektóre stawiają niższe wymagania – wyjaśnił.

Zaznaczył, że proponował zapis, aby procedurą nostryfikacji dyplomu lekarzy kierowało Centrum Medyczne Kształcenia Podyplomowego (CMKP), dzięki temu system byłby ujednolicony, identyczny dla każdego lekarza ubiegającego się o przyznanie prawa do wykonywania zawodu. Tym bardziej że zastrzeżenie budzi jakość kształcenia na specjalizacjach w niektórych państwach.

W UE jest jednostopniowa specjalizacja. W krajach spoza UE niektóre specjalizacje trwają np. rok, a w Polsce 5-6 lat. Zastanawiamy się, jak można być specjalistą po tak krótkim czasie – powiedział.

Zmiany

Do tej pory lekarz spoza UE, aby leczyć polskich pacjentów, musiał nostryfikować dyplom. Nowe zapisy wprowadzają alternatywę wobec tej procedury uznania dyplomu – Lekarski Egzamin Weryfikacyjny (LEW) albo Lekarsko-Dentystyczny Egzamin Weryfikacyjny (LDEW). Do tego egzaminu – zamiast nostryfikacji – będzie mogła przystąpić osoba, która uzyskała dyplom lekarza poza Unią Europejską, pod warunkiem, że ukończyła co najmniej pięcioletnie studia.

Prezes NRL wskazał w rozmowie z PAP również na to, że niektóre nowe regulacje mogą wprowadzać chaos w systemie i wzbudzać wątpliwości.

Na przykład lekarzom spoza UE wprowadza się dodatkowo prawo do wykonywania zawodu (poza procedurą nostryfikacji, stażu i egzaminu LEK) na określony czas – pięciu lat, w ustalonym nowelizacją zakresie oraz w określonym miejscu – podmiocie leczniczym. Jest to uproszczony tryb zatrudnienia lekarzy spoza UE – wyjaśnił.

Matyja wskazał też na pewien „absurdalny” przepis. – Równocześnie w stosunku do lekarzy polskich nie zrobiło się ważnej rzeczy. Chodzi o to, że Polacy, którzy po studiach wyjechali za granicę i tam zdobyli doświadczenie, ugruntowali pozycję, zdobyli tytuły specjalistów czy naukowe i wyrażają chęć powrotu do Polski, muszą przejść długą ścieżkę. Odbyć staż, zdać LEK. To jest jakiś absurd. To wygląda tak, jakbyśmy doświadczonemu pracownikowi z wieloletnim stażem i osiągnięciami w zawodzie kazali zdawać maturę. Lekarski egzamin sprawdza wiedzę podstawową, nie specjalistyczną – powiedział.

Źródło: PAP

Reklama / Advertisement