Koronawirus w Tajlandii. 50 nowych zakażeń, jedna osoba zmarła

Koronawirus. Obrazek ilustracyjny. Źródło: pixabay
Koronawirus. Obrazek ilustracyjny. Źródło: pixabay
Reklama / Advertisement

Rząd Tajlandii poinformował, że koronawirus zainfekował kolejne 50 osób w ciągu doby. Podnosi to do 322 bilans osób, u których potwierdzono obecność tego patogenu. Z powodu powikłań po przejściu Covid-19 w kraju zmarła jedna osoba. Jednak 43 osoby wyleczono.

Większość (41) najnowszych zakażeń ma związek z wcześniejszymi przypadkami – podkreślił podczas piątkowej konferencji prasowej Suwannachai Wattanayingcharoen, dyrektor departamentu kontroli chorób w resorcie zdrowia.

Dziewięć przypadków dotyczy osób, które były za granicą lub miały kontakt z cudzoziemcami – dodał.

Wszystkie nowe zakażenia zarejestrowano w stołecznym okręgu Bangkoku.

Żyjący z turystyki kraj odnotował dotychczas tylko jeden zgon z powodu Covid-19. Na początku marca zmarł tam po zakażeniu koronawirusem 35-letni mężczyzna. 43 pacjentów zostało uznanych za wyleczonych. W szpitalach wciąż przebywa 278 osób.

Tajlandia od kilku dni notuje skokowy przyrost liczby zakażeń koronawirusem. Wiele nowych przypadków dotyczy pacjentów, którzy odwiedzili stadiony kick-boxingowe.

Choć na razie nie ma decyzji o wprowadzeniu zakazu wjazdu dla cudzoziemców, to w środę szef rządu, generał Prayuth Chan-ocha przyznał, że kraj przygotowuje się do całkowitego zamknięcia granic i ograniczenia w ruchu obywateli. Takie obostrzenia mają być zastosowane, gdy epidemia w Tajlandii wejdzie w „trzecią fazę”, tj. wystąpienie fali nowych zakażeń w wielu regionach kraju jednocześnie, dotyczących osób, które nie miały kontaktu z osobami, u których koronawirusa wykryto wcześniej.

Od środy do końca marca w całej Tajlandii zamknięto szkoły i uniwersytety. W Bangkoku i sąsiednich miejscowościach zamknięto także obiekty rozrywkowe i sportowe, takie jak areny bokserskie, tory wyścigów konnych, siłownie, salony spa, kina i teatry.

Na podobny krok zdecydowały się władze turystycznego kurortu Phuket.

Źródło: PAP

Reklama / Advertisement